Przejdź do głównej zawartości

Posty

Shinrin-yoku w stolicy

Bardzo modne ostatnimi czasy pojęcie shinrin-yoku oznacza dosłownie leśną kąpiel. Zanurz się w lesie, idź na spacer w leśną głuszę i chłoń przyrodę wszystkimi zmysłami. Taka wycieczka do lasu ma właściwości prozdrowotne. Pomaga się wyciszyć, odstresować, łagodzić lęki i depresję, podnosić odporność organizmu itp. Po męczącym tygodniu i sobocie w pracy postanowiłam niedzielę spędzić w bliskości natury. Na miejsce mojego shinrin-yoku wybrałam Las Młociński. Jest to ciekawy obszar leśny, gdzie możemy napotkać wiele gatunków roślin i zwierząt. Jest dużo mchu w runie, co bardzo mi odpowiada, są paprocie i kępy wrzosów. Na powalonych drzewach rosną grzyby, często można natknąć się na duże mrowiska, a ścieżki usłane są igliwiem i szyszkami. Na jednym z drzew posilał się dziś dzięcioł, wytrwale stukając dziobem w pień, ale nie posiadam tak dużego zoomu, by móc zrobić dobre zdjęcie. Las jest nawet mało uczęszczany, a z jednej strony przylega do cmentarza, na którym spoczywają moi dziadkowie. N…
Najnowsze posty

Celebrytka

Dzisiejszy post to właściwie 3 w 1, bo za jednym zamachem załapały się na zdjęcia trzy moje nowe nabytki. Jednak wszystko po kolei. Główną gwiazdą jest oczywiście kolejna lalka, ale tym razem jest to pierwsza w mojej kolekcji celebrytka. Barbiowatych lalek o twarzach znanych osób nie zbieram, bo zazwyczaj daleko im do oryginału albo zupełnie nie trafiają w mój gust. Jest zaledwie kilka lalek, które chciałabym mieć w kolekcji, ale te niestety są poza moim zasięgiem. Kiedy jednak zobaczyłam tą ślicznotkę, stwierdziłam, że nie mogę zmarnować takiej okazji. Tak oto stałam się posiadaczką Super Star Brandy Doll z 1999 roku, made in China. Lalka przedstawia piosenkarkę i aktorkę Brandy Norwood popularną w latach 90. Przyznam się, że zupełnie nie znam dorobku artystycznego Brandy, ale jej twarz jest mi znana. Lalka powstała przy współpracy firm Brandnu Inc. (napis na głowie) i Mattela (napis na ciele). Przybyła do mnie w zastępczej sukience i butach, bez kolczyków, pierścionka i telefonu. Je…

Czekając na jesień

Nadchodzi moja ulubiona pora roku. Jesień jest wspaniała z jej zapachami, kolorami i smakami. Uwielbiam otulać się miękką wełną swetrów, podziwiać kolorowe liście na drzewach, a wieczorem relaksować się w blasku świec. W młodzieżowym slangu określeniem miłośnika jesieni jest "jesieniara". Jestem więc jesieniarą. W pewnym sensie Sophie także, bo bardzo pasują do niej jesienne kolory - beże, brązy, rudości, a przy tym dobrze jej w strojach warstwowych. Oczami wyobraźni widzę ją w puchatych sweterkach czy dzierganych chustach, dzianinach i koronkach. Czekając na takie właśnie stroje, Sophie włożyła dziś tunikę i spódniczkę od Agnieszki, a naszyjnik pożyczyła od Hikaru i zapewne już mu go nie odda. Ze stosu dodatków wyszperała natomiast torbę, którą wydziergała Inka. Będzie w sam raz na zeszyty szkolne.


Zdjęcia były robione na szybko, po pracy, więc nie są najlepszej jakości. Wiadomo - początek roku szkolnego w branży papierniczej oznacza harówkę bez chwili wytchnienia. Dobrze pr…

Nowa w szkole

Rok szkolny w Japonii zaczyna się 1 kwietnia. Na początku września natomiast rozpoczyna się drugi trymestr. Sophie tym razem pozuje w sukience, którą włożyła właśnie z tej okazji. Do szkoły w Chiba przeniosła się niedawno, ale szybko znalazła sobie grupę koleżanek. Tak się składa, że trafiła do tej samej klasy, do której chodzi Ren. Chłopakowi od razu wpadła w oko nowa uczennica, ale do tej pory nie miał okazji, by z nią porozmawiać. Sophie jest w szkole dość popularna, ponieważ czasami pozuje do zdjęć dla młodzieżowego pisma modowego. Jest wzorową uczennicą, lecz mimo słodkiego wyglądu bywa uszczypliwa, uparta i małostkowa. W wolnym czasie lubi czytać książki, zwłaszcza kryminały. Chodzi też na warsztaty z ceramiki. Wakacje zwykle spędza u dziadków na Hawajach. Ma grupę krwi 0, a jej ulubione kolory to marsala, lawendowy i beżowy. Jak widać Sophie dostała oczy Rena, które całkiem dobrze do niej pasują. Śliczny komplet w postaci bluzki i sukienki na szelkach jest dziełem Agnieszki. Dzi…

It's a girl!

UWAGA! Lalkowa golizna! Tym razem to nie ściema. To stuprocentowa lalkowa dziewczyna. Jakiś czas temu wspomniałam, że oczekuję kolejnej BJD i oto jest - Soulkid Juno od koreańskiej firmy Souldoll. Kosztowała mnie dodatkowe 400 zł, bo oprócz cła musiałam zapłacić za przesyłkę UPS, gdyż tylko taka wchodziła w grę w czasach pandemii. Plus z dodatkowych kosztów jest taki, że paczka przyszła do mnie w ekspresowym tempie, zaledwie w 10 dni. To ostatnia moja BJD, a przynajmniej wystarczy mi na bardzo długi czas. Teraz wszyscy są zadowoleni - Akira ma do pary Hikaru, a Ren - nową koleżankę. Juno zamówiłam z firmowym faceupem i z dodatkową parą stóp do obcasów. Wybrałam biust "large", żeby miała bardziej kobiece kształty. Dostępne były wersje "small" i "large", niestety zabrakło opcji pośredniej. Moim zdaniem zbyt mało jest BJD w rozmiarze 1/4, które nie miałyby dziecinnych buzi. Owszem, lalkowe dzieciaczki są słodkie, ale do mojej historii potrzebowałam starszej n…